Film

Et vous êtes pour l’avortement ? Envoyer à un ami Envoyer à un ami Lien permanent Envoyer à un ami Envoyer à un ami 104 réactions à “Et vous êtes pour l’avortement ?”

Free Your Mind: Najnowsze informacje

Łukasz Schreiber: Najnowsze informacje

Leszek Czajkowski - Śpiewnik oszołoma

środa, 23 lipca 2008

Dlaczego Tusk jest popularny?




Jeśli wzięliśmy już pod nasz wirtualny (eh!) obuch tak nudne, oślizłe, obłe i nieciekawe zjawisko jak Donaldinho, to rozbijając ten fenomen na drobne kawałeczki (powtarzać się nie będę), zastanowić się musimy nad pytaniem, które jako żywo same nam pod czekanik włazi: Skoro bowiem (nawiązując do notki poprzedniej) sukcesy "rządu" Tuska są dla reszty kraju tak w skutkach nieprzyjemne - jakimż to cudem popularność jego na tak wysokim poziomie się utrzymuje?

Mieliśmy wiele prób wyjaśnienia tego. Po pierwsze - medialny matrix: patrz WSI24. Po drugie - właściwości samego Kaczora Donalda - jako, że to polityk plastikowy, gumowy wręcz, na PRopagandzie z WSI24, specach od marketingu i głupich ściągawkach ("tak Kaczora macie napi..., tępe ch...!") się podpierający. A taki oczywiście z wierzchu niezwykle profesjonalnie i fachowo się przedstawia.

Oczywiście, wszędzie można węszyć spisek: niemieckie media, układ, agorę, ubekistan itp. rzeczy, które nam ładnie, prosto i szybko - niczym marksistowska terminologia - wyjaśniają zawiłości procesu dziejowego. I nie chcę tutaj bynajmniej pisać, że te wszystkie czynniki, działające od siebie mniej lub bardziej niezależnie - są urojone w głowach Wildsteinów wszelkiej maści, ani też np., że chociaż ich istnienie przypuścić możemy, to jednak najmniejszego wpływu na sytuację nie mają.

Mają i mieć muszą, co nawet z perspektywy szczurzej mniej lub bardziej, gdy szczuras łeb swój zadrze, uszkami zastrzyże i wąsiskami porusza, widać, słychać - a zwłaszcza czuć. Wszystko to jednak jest tylko zbiorem oderwanych haseł, co pozornie tylko rzeczywistość wyjaśniają, a które PiSuarska PRopaganda usłużnie ludowi serwuje. A nam o coś więcej niż o okruchy ze stołu pańskiego IV RP chodzi, czy wręcz partyjne dla tępych ch... ściągawki. Bo jeśli rzeczywiście mamy rąbka rzeczywistości szczurzym pyszczkiem - niczym drzwi klatki - uchylić, musimy dodać do tej układanki jeszcze jeden element:

Otóż widocznie na polityka plastikowego, marketingowego, PRofesjonalnego i komercyjnego, na takiego, który nigdy nic do powiedzenia nie ma, który tylko przy korycie stoi i looks nice, but doing nothing - jest autentyczne społeczne zapotrzebowanie!

W przeciwnym razie nic by chwalenie go przez media, praca opłacanych z państwowej kasy ekspertów od PRopagandy i unikanie jakiejkolwiek działalności jako zawsze przecież kontrowersje budzącej - nie dało.

No i tutaj dopiero do właściwego pytania się dokopaliśmy: dlaczego akurat lud woli polityka, który jest nudny aż do zarzygania, który nawet jak atakuje z nienawiścią przeciwników - to słodki a obłudny uśmieszek na facjacie mu się błąka? Czyż nie potrzeba nam raczej przywódcy wyrazistego??? Ach, ta tęsknota za Sanacją, która nawet takich mikrych osobników jak Kaczory popierać ludziom - a i szczurasom - każe!

Jednak większość ludzi woli właśnie przesłodzony i nijaki "styl" Donalda Tuska. Tłumaczyć to możemy na różne sposoby:

1) Sondaże są fałszowane: to bardzo możliwe, ale odłożę ten argument na bok, bo nawet jeśli - to nie jest to powód najważniejszy, ani tym bardziej całość zjawiska nam wyjaśniający. Kłamstwo zresztą ma krótkie nogi i na krótką metę tylko działa, co w 2005 r. widoczne było.

2) Lud ze swojej natury nie jest stworzony do zajmowania się polityką. Demokracja jest mitem i bujdą, bo właśnie ta większość mityczna, co "rządzić" w "demokracji" teoretycznie ma, ma politykę w równie głębokim poważaniu, co ja imć Donaldzika z całą trzodą. Lud więc (na frekwencję spójrzcie) polityka nudzi, polityką się brzydzi, i generalnie - chce mieć od niej spokój. Byłyby to więc naturalne właściwości demosu, które po prostu PRopagandziści odpowiedni podchwycili. I tym sposobem wspaniałą przyszłość mają doskonale nudne i nijakie partie PSL i PO.

3) "Popularność Tuska jest główną zasługą faktu, że ludzie mają już dość Kaczorów, którzy tylko wszystkich o wszystko skłócali." - oto podstawowy i najważniejszy chyba mit ukuty przez salon III RP. W każdej jednak bajce trwa ziarenko prawdy, spróbujmy ją więc (obuchem!) wyłuskać. Bo jak wyglądała rzeczywistość za rządów Kaczorów Dwóch? Była to medialna histeria nakręcana zarówno przez największe gazety, jak i telewizje.

Dobrze pamiętam Fakty WSI z tamtych dni: prowadzący program już na wejściu wyglądał tak, jakby właśnie cały kraj ginął w jakiejś klęsce. I na bok odłóżmy manipulacje dotyczące samego PiSu i Kaczyńskich - od tych najprostszych - ulubionych ujęć kiedy malutki Kaczorek otwierał wielkie drzwi podnosząc ręce nad głowę, żeby złapać klamkę - do grubych wałów takich jak tzw. taśmy prawdy. Przypomnijcie sobie dobór wiadomości: wszystko, co o Polsce - źle. Na każdym określeniu slogany typu: w Tym Kraju - w normalnym kraju (w domyśle taka Anglia), polskie drogi, szara polska rzeczywistość, polska służba zdrowia itp. Brakowało tylko zbiorczego: polnische Wirtschaft. A później była obowiązkowo specjalność dnia: chore dzieci we wszelkich odmianach. Dla kontrastu pokazywano materiały o tym jak to dobrze i normalnie jest za granicą, najlepszy był chyba przykład dentystów emigrujących do Anglii, którzy chwalili sobie jak to im tam dobrze - i znamienny komentarz prowadzącego (oficera?): "i jak niewiele potrzeba, aby było normalnie". Bo w domyśle normalnie to przecież w tym kraju - nie będzie nigdy. To oczywiście były lżejsze chwyty, bo co najmniej raz na tydzień znienawidzony rząd bliźniaków robił zamachy na demokrację, a jak mu się to nudziło - to na prawa człowieka, albo też kompromitował się na arenie międzynarodowej.

Tak to było, moi mili. Nie szło wogóle programów informacyjnych oglądać, bo depresji się po nich można było nabawić. Jakże zmienił się dzisiaj ich ton! Po staremu oczywiście z rzeczywistością kontrastuje, tylko tak trochę. Ale, co podkreślam - w porównaniu z latami 2005-2007 - leciutko. Naturalnie w druga stronę. Jednak uważam, że to właśnie ta medialna histeria, dwa lata trwająca propaganda klęski nałożyła się na naturalne i dobre dla większości poddanych pragnienie św. spokoju - i popularnością Tuska skutkuje. Zagłosowali oni na niego tylko z tego powodu, że chcieli aby pan dziennikarz dał już wreszcie spokój wieczorem i nie kazał ciągle się wstydzić za władzę przed Europą. Ot - propaganda, a ludzie dali się zaszczuć.