2008-04-10, 21:37:05
Nie kupuję Gazety Wyborczej od kilku lat. Kiedyś była podstawowym źródłem informacji dla mnie i wielu moich znajomych, dzisiaj to już tylko gazeta, która budzi we mnie nieprzyjemne uczucie zniechęcenia, żeby nie rzec odrazy. Zmiana mojego nastawienia do Wyborczej następowała stopniowo, od bezkrytycznego przyjmowania do wiadomości wszystkiego, co napisano na Czerskiej, poprzez rosnące zdziwienie zawartością artykułów, których treść nijak miała się do rzeczywistości obserwowanej przeze mnie na co dzień, aż do zupełnego zniechęcenia i odrzucenia tego dziennika za nieustanną propagandę i "pranie mózgu".
Kropli goryczy dopełniło bezustanne wmawianie mi, że jestem antysemitką. Skoro jestem Polką, zapewne musiałam wyssać antysemityzm z mlekiem matki, bez dyskusji, tako rzecze Gazeta Wyborcza i basta. Nieważne, że może nie znam żadnego Żyda, a jak już nie ma jarmułki na głowie lub pejsów i nie nazywa się Goldblum, to "skąd ja mam wiedzieć, że on jest Żyd"?
W dzisiejszej Gazecie Wyborczej pojawił się artykuł Dominiki Wielowiejskiej zatytułowany "Lekceważyłam nasz antysemityzm".
Kropli goryczy dopełniło bezustanne wmawianie mi, że jestem antysemitką. Skoro jestem Polką, zapewne musiałam wyssać antysemityzm z mlekiem matki, bez dyskusji, tako rzecze Gazeta Wyborcza i basta. Nieważne, że może nie znam żadnego Żyda, a jak już nie ma jarmułki na głowie lub pejsów i nie nazywa się Goldblum, to "skąd ja mam wiedzieć, że on jest Żyd"?
W dzisiejszej Gazecie Wyborczej pojawił się artykuł Dominiki Wielowiejskiej zatytułowany "Lekceważyłam nasz antysemityzm".
Sam tytuł już sugeruje, że ten wstrętny antysemityzm jest... nasz. Autorka bije się we własne (?) piersi, że lekceważyła dotąd to groźne zjawisko, wzywa Polaków do dokonania rachunku sumienia, stwierdza, że obojętność Polaków wobec Zagłady nie była czymś rzadko spotykanym. Dla Dominiki Wielowieyskiej Marzec '68 nie był tworem komunistów, a poszukiwanie dowodów, że za pogromem kieleckim stało UB, wydaje się być żałosną próbą zagłuszenia wyrzutów sumienia przez antysemickich Polaków. Według Wielowiejskiej zbrodnie na Żydach nie były dokonywane przez ludzi z marginesu, wyrzutków społeczeństwa lecz miały swoje korzenie w polskim antysemityzmie, niezwykle odpornym na działanie czasu.
Dominika Wielowieyska pyta:
"Dlaczego Jerzy Robert Nowak może jeździć po kraju z antysemickimi wykładami, a kolejne parafie, kolejni proboszczowie udostępniają mu świątynie katolickie? I prawie nikt przeciwko temu nie protestuje. Jak to możliwe jest w XXI wieku? Czy książka Grossa nie obnażyła przypadkiem prawdziwej natury części Polaków, skrywanej, tłumionej, ale wciąż istniejącej? Dlaczego szef Radia Maryja może bezkarnie nazywać prezydenta oszustem, bo podobno chce oddać polski majątek obywatelom polskim pochodzenia żydowskiego?
Najwyższy czas, by przestać traktować antysemityzm jako folklor. Najwyższy czas, by Polacy dokonali rachunku sumienia, bez wykrętów i uderzania się w cudze piersi. Mamy w tej sprawie dużo do zrobienia, a najwięcej - hierarchowie naszego Kościoła.".
Tyle Dominika Wielowieyska. Można polemizować z autorką, dobrym argumentem byłby choćby program T.Lisa, w którym dziennikarz usiłował pokazać antysemityzm Jerzego Roberta Nowaka, o dziwo - bezskutecznie.
Wydaje się jednak, że najlepszą odpowiedzią na kolejną próbę prania mózgu i wmawiania Polakom antysemityzmu będą słowa blogera Safeda, polskiego Żyda, który tak komentuje słowa Wielowieyskiej:
"Czy ja, jako polski Żyd, mogę coś tak serdecznie, w pierwszej emocji, na
gorąco, po przeczytaniu tego tekstu napisać?
Otóż żyję w tym kraju od 35 lat, robiłem w nim tysiące rzeczy, dobrych i
złych, mam żonę-Polkę, choć cenię Izrael i spędziłem w nim wiele miłych chwil, to Polskę uważam za swoją ojczyznę.
I chcę z całą mocą powiedzieć: 95% moich zetknięć z polskim antysemityzmem to lektura "Gazeta Wyborczej"!
Pozostałe 5% to spotkania z różnymi psychopatami, co to na równi z Żydami
nienawidzą Niemców, Rosjan, Ukraińców, Litwinów, innych Polaków itd.
Ale poza tym - o polskim antysemityzmie czytam głównie w Gazecie W. Brałem udział w pielgrzymkach chasydów, w nabożeństwach w synagodze, nosiłem
publicznie kipę, odwiedzałem groby cadyków - wszystko to widzieli Polacy,
znani i nieznani - i włos z głowy nie spadł, ludzie zachowywali się normalnie
i z szacunkiem.
A tu otwieram "Gazetę Wyborczą" i czytam co drugi dzień o PROBLEMIE POLSKIEGO ANTYSEMITYZMU. Ja nie wiem, czy zrobiliście sobie państwo jakieś hobby z tego tematu?
Chcielibyście zobaczyć wilka wywołanego z lasu, a za każdym razem
wyskakuje z niego tylko niegroźny kundelek?
Droga pani Wielowiejska, ja pani mówię - pani się myli, pani w pomyleniu swoim służy złej sprawie, pani obraża i osłabia Polskę, która jest moim dobrym i jedynym domem. Jestem pełnoprawną częścią tego społeczeństwa i nigdy mi się z powodu mojego żydowskiego pochodzenia żadna krzywda nie stała. Z perspektywy moich 35 lat życia oceniam, że bardziej prawdopodobne jest, że wpadnę pod
tramwaj, albo że umrę na raka, niż że dopadną mnie polscy antysemici.
Tak, że proszę nie zafałszowywać obrazu Polski, PROSZĘ NA SIŁĘ NIE WYWOŁYWAĆ TEMATU, bo jest on sztuczny, zły, dzielący i nieprawdziwy.
Jestem Żydem, obywatelem Polski, jest mi tu dobrze, jestem u siebie i nie
życzę sobie, żeby jakaś pani Wielowieyska wmawiała mi codziennie, że jest inaczej!"
Czytając Gazetę Wyborczą, czułam to samo co Safed.
Przyro mi, że pani Dominika Wielowieyska jest antysemitką.
Czy Gazeta Wyborcza powinna tolerować takie osoby w swojej redakcji?
wyskakuje z niego tylko niegroźny kundelek?
Droga pani Wielowiejska, ja pani mówię - pani się myli, pani w pomyleniu swoim służy złej sprawie, pani obraża i osłabia Polskę, która jest moim dobrym i jedynym domem. Jestem pełnoprawną częścią tego społeczeństwa i nigdy mi się z powodu mojego żydowskiego pochodzenia żadna krzywda nie stała. Z perspektywy moich 35 lat życia oceniam, że bardziej prawdopodobne jest, że wpadnę pod
tramwaj, albo że umrę na raka, niż że dopadną mnie polscy antysemici.
Tak, że proszę nie zafałszowywać obrazu Polski, PROSZĘ NA SIŁĘ NIE WYWOŁYWAĆ TEMATU, bo jest on sztuczny, zły, dzielący i nieprawdziwy.
Jestem Żydem, obywatelem Polski, jest mi tu dobrze, jestem u siebie i nie
życzę sobie, żeby jakaś pani Wielowieyska wmawiała mi codziennie, że jest inaczej!"
Czytając Gazetę Wyborczą, czułam to samo co Safed.
Przyro mi, że pani Dominika Wielowieyska jest antysemitką.
Czy Gazeta Wyborcza powinna tolerować takie osoby w swojej redakcji?
Już nigdy nie kupię Gazety Wyborczej.
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75515,5104221.html
