Film

Et vous êtes pour l’avortement ? Envoyer à un ami Envoyer à un ami Lien permanent Envoyer à un ami Envoyer à un ami 104 réactions à “Et vous êtes pour l’avortement ?”

Free Your Mind: Najnowsze informacje

Łukasz Schreiber: Najnowsze informacje

Leszek Czajkowski - Śpiewnik oszołoma

środa, 19 marca 2008

"Europa" trzęsie się z oburzenia




Już chyba powiniśmy się zacząć bać, skoro "Europa wpadła w panikę" wywołaną przez "Braci", jak to elegancko ujmuje "GW". "Na litość Boga!", jak mawia J. Pitera, toż "Bracia" trzęsą już całym starym kontynentem!

Z panicznego artykułu "GW" (http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,5036329.html) faktycznie można wybrać sobie mnóstwo arcyciekawych frazeologizmów, rzucanych wprost przez "eurpejskie media":

"Niemiecka "Berliner Zeitung" napisała, że "Jarosław Kaczyński, mistrz politycznego teatru absurdu, znów jest na scenie". Zdaniem gazety stanowisko Kaczyńskiego jest "groteskowe", lecz zablokowanie przez Polskę ratyfikacji "mogłoby zachwiać funkcjonowaniem całej Europy"."

Cholera, cała Europa może mieć problemy z funkcjonowaniem. Aż strach pomyśleć, co się pod pojęciem 'funkcjonowanie Europy' może kryć dla takiego niemieckiego publicysty, ale zapewne coś bardzo ważnego i poważnego. Tyle Niemcy, teraz Francuzi:

""Poważny kryzys polityczny grozi Polsce i być może całej Europie" - donosi na swych stronach internetowych francuskie radio RFI. (...) "Traktat lizboński stał się zakładnikiem manewrów politycznych w Polsce, które mają niewiele wspólnego z Europą, lecz mogą ją skompromitować" - pisze RFI."

Poważny kryzys w Polsce i Europie, psiakrew, gorzej być nie może. Jeszcze nic się nie stało, ale już sytuacja krytyczna - skąd my to znamy. To tak jak Jaruzelski w grudniu 1981 - jeszcze nie doszło do strajku generalnego i masowych protestów, "wojny domowej" (i oczywiście mitycznej "sowieckiej inwterwencji" o której w swoim przemówieniu nie wspominał akurat, tylko wiele lat później), a już obywateli zdołał solidnie złapać za pysk. Prewencja, można powiedzieć. Po komunistycznemu.

Słowo "kompromitacja" robi ostatnio zawrotną karierę, choć oczywiście w odniesieniu do Polski, która mogłaby obwarowywać jakoś swoje interesy, a nie np. w stosunku do forsujących swoje nacjonalistyczne widzenie historii, Niemców, czy w stosunku do Francji i prezydenckiego pomysłu Unii Śródziemnomorskiej. Ale też inne słowo robi karierę, bo przecież komuniści w Polsce zaczęli prezydenta straszyć... impeachmentem. Łelkam-ewrybady-dr-leśnictwa, który angielski zna ze słyszenia najwyżej, nauczył się słowa, którego nie rozumie, ale to do komunistów podobne. Jedna jednak rzecz mnie martwi naprawdę, tzn. że nie przygotowano do tej pory ustawy delegizującej działanie partii komunistycznej w Polsce, by tego typu sierpy i młoty, jak Olejniczak czy Szmajdziński, nie mogli nie tylko zabierać żadnego głosu, ale przede wszystkim przeszkadzać w reformowaniu kraju. Mam o to pretensję do PiS-u, bo chyba od tego należało zacząć po wyborach w 2005 r., zaś po zdelegalizowaniu partii komunistycznej kontynuatorki finansowej i ideowej zbrodniczego PZPR-u, rozpisać wybory uzupełniające do parlamentu, by zapełnić ławy poselskie ludźmi z innego rozdania. Zawsze to byłby jakiś początek. Pomijam bowiem dość oczywistą kwestię, że w Polsce żadnego impeachmentu prezydenta przeprowadzić niepodobna, a najwyżej postawić przed Trybunałem Stanu, ale żeby komuniści bezkarnie bredzili o terroryzmie czy impeachmentach za to, że ktoś głosi obronę polskiego interesu narodowego? Dość już tego. Jeśli po najbliższych wyborach nie zostanie zgłoszona ustawa dekomunizacyjna, trzeba będzie opracować obywatelski projekt odsuwający zdrajców z polskiej sceny politycznej raz na zawsze.

Wracam jednak na chwilę do "GW". Już najwyraźniej straszenie polskimi potworami, typu Niesiołowski czy Palikot niewiele pomaga w "przełamywaniu fali" wytworzonej przez PiS i porzebne są "posiłki z zewnątrz". Już nawet prezydent Litwy nas poucza, coś podobnego. Eurodeputowany z Wielkiej Brytanii (czemu akurat ten, a nie inny, jedna "GW" wie). Przewodniczący Parlamentu Europejskiego. A Dalaj Lama nie? A Leonid Breżniew? To znaczy, M. Gorbaczow? Ten ostatni przecież też konstruował porządek europejski w połowie l. 80. na wiele lat.

Wszyscy więc już płaczą nad Polską, a przynajmniej wszyscy ci, których spotykają wysłannicy "GW" i TVN24 (nawet gej pokazany w trakcie orędzia zaprotestował (!), swoją drogą, kto go o tym poinformował? czy aż tak doskonale działa biały wywiad w Polsce?, boć przecie nie podejrzewam, że ten gej przypadkiem oglądał polską telewizję). Mamy jednocześnie prawdziwy, panoramiczny obraz swobodnej dyskusji nad polskim interesem narodowym na forum tym razem "Europy". Kiedyś jednemu mojemu znajomemu powiedziałem, dlaczego nie popieram UE, stwierdziłem bowiem, gdyby tych wszystkich eurofanatyków dać do pełnię władzy, to zrobili nam taki zamordyzm, że się nie pozbieramy. I robią.