Film

Et vous êtes pour l’avortement ? Envoyer à un ami Envoyer à un ami Lien permanent Envoyer à un ami Envoyer à un ami 104 réactions à “Et vous êtes pour l’avortement ?”

Free Your Mind: Najnowsze informacje

Łukasz Schreiber: Najnowsze informacje

Leszek Czajkowski - Śpiewnik oszołoma

niedziela, 16 marca 2008

Antyterroryści




Komuniści w swoim żywiole. J. Szmajdziński, PZPR-owiec pełną gębą, twierdzi, że należy sprzeciwiać się terroryzmowi prezentowanemu przez PiS. Jeśli więc obrona interesu narodowego nazywana jest przez komunistów terroryzmem, to należy niezwłocznie doprowadzić do delegalizacji partii komunistycznej jako zagrażającej porządkowi państwa polskiego. Rzecz tę już dawno trzeba było zrobić, teraz zaś nadarza się wyjątkowa okazja. Rozpędzić to towarzystwo na cztery wiatry, jak najszybciej.

Jeśli więc M. Sułdrzyński w "Rz" wypisuje uczone banialuki o tym, że wyczerpał się konflikt postkomunistów z antykomunistami (http://www.rp.pl/artykul/107052.html), to chyba nie czyta gazet albo nie słucha tego, co komuniści zwani błędnie postkomunistami (jak powiedział kiedyś śp. K. Kieślowski "na komunizm się umiera, to nieuleczalna choroba"). I co więcej, komuniści nie żartują, a nadal są złogiem, z którym nasze państwo sobie nie potrafi poradzić (mimo że dwukrotnie próbowało). Konflikt więc trwa i - powiem więcej - narasta, przybiera na sile.

Doszliśmy bowiem do tak chorej sytuacji, że ludzie, którzy po 1989 r. za czynne wspieranie systemu przemocy powinni w najlepszym razie siedzieć za kratkami i wyszywać makatki w ramach resocjalizacji, ośmielają się nazywać tych, którzy chcą zabezpieczyć interesy kraju (w którym dodajmy komuniści nigdy gospodarzami nie byli, być nie mogli, a byli tylko sowieckimi okupantami), terrorystami (http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5027046.html). Już kiedyś nazywano hitlerowskimi bandami ludzi z podziemia niepodległościowego, brakuje więc tylko tego określenia w odniesieniu do PiS-u, ale to chyba tylko dlatego, że "Gitler pogib", zaś Niemcy są naszymi największymi przyjaciółmi na świecie. Większych już sobie wyobrazić nie można. Pozostaje więc "terroryzm", bo to przynajmniej z jakąś grozą może się komuś kojarzy.

Niestety, gdyby komuniści po 1989 r. ponownie zaznali grozy walki o niepodlegość, tak jak trzęśli portkami przed "leśnymi bandami", to dzisiaj żaden Szmajdziński ani jemu podobni nie tylko by nie zabierali głosu, ale najpierw by dziesięc razy się zastanowi, nim by coś powiedzieli w celi więziennej, a przed powiedzeniem czegokolwiek pytaliby jeszcze klawisza, czy mogą w ogóle "dać głos". Dla PiS-u też jest to nauczka, by następnym razem zajął się nieco dokładniej i skrupulatniej komunistycznymi złogami w naszym państwie. Chgoćby po najbliższych wyborach, którymi "tęczowi" straszą.

Swoją drogą, ilu to politykom, którzy głosili konserwatyzm, spadają teraz nagle maski z twarzy. To aż takie rozmiary przybrać musi "walka z terroryzmem"?