Film

Et vous êtes pour l’avortement ? Envoyer à un ami Envoyer à un ami Lien permanent Envoyer à un ami Envoyer à un ami 104 réactions à “Et vous êtes pour l’avortement ?”

Free Your Mind: Najnowsze informacje

Łukasz Schreiber: Najnowsze informacje

Leszek Czajkowski - Śpiewnik oszołoma

wtorek, 8 stycznia 2008

Politycy cz. 3/ Ms.Hanna Gronkiewicz-Waltz

24 kwietnia 2007

Jeśli wprowadzony przez PiS komisarz Warszawy będzie Lordem Vaderem, to kim okaże się Hanna Gronkiewicz-Waltz? Księżniczką Leią?

Kim jest Hanna Gronkiewicz-Waltz? Chociaż pochodziła z plemienia Judy, głosiła się gorliwą katoliczką, aktywistką Ruchu Odnowy w Duchu Świętym, gorąco popieraną przez bpa Dembowskiego, współtwórcę Okrągłego Stołu i zażartego przeciwnika lustracji. Twierdziła, że przed każdą decyzją radzi się Ducha Świętego. Jej katolicyzm mocno przygasł, kiedy na pewnym przedwyborczym wiecu zapytana, do jakiej parafii należy, nie umiała na to odpowiedzieć, a Duch Święty niczego jej nie podszepnął. Kiedy przed laty agentka "Najjaśniejszej Rzeczypospolitej" [3] dotarła do własnoręcznie przez Gronkiewicz-Waltz napisanego życiorysu będącego załącznikiem do podania o przyjęcie na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, w rubryce "nazwisko rodowe matki" znalazła puste miejsce.

Życiorys Hanny Gronkiewicz-Waltz zawiera zastanawiający epizod. W okresie pierwszej "Solidarności" była tak agresywnie i bezpardonowo atakującą rząd Jaruzelskiego działaczką studencką, że po wprowadzeniu stanu wojennego wszyscy byli pewni, że natychmiast zostanie aresztowana. Ona jednak została przez rząd Jaruzelskiego hojnie nagrodzona zsyłką do Paryża i wysokim stypendium w dewizach na ukończenie studiów na Sorbonie. Należałoby skrupulatnie zlustrować jej teczkę, o ile komisja Michnika gdzieś jej nie "zagubiła". Byłaby to niepowetowana strata dla historii.

Powołana po Wójtowiczu na stanowisko prezesa Narodowego Banku Polskiego zaraz pokazała co potrafi. Wkrótce po jej nominacji amerykański gangster żydowskiego pochodzenia Srul Bogatin, założył w Lublinie bank z kapitałem zakładowym 1.000 ówczesnych złotych tj. 10 groszy. Zaraz po założeniu bank "zachwiał" się i wystąpił o pożyczkę do Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ta zgodnie z nakazami Talmudu natychmiast podparła chwiejącego się gangstera "pożyczką" 100 mln dolarów, wypełniając plemienny obowiązek, choć Bogatin dawał mniejsze zabezpieczenie niż Bagsik i Gąsiorowski (stary klarnet i zepsuty saksofon były więcej warte niż 10 groszy).

Czy Pani Gronkiewicz-Waltz dając gangsterowi "pożyczkę" 100 mln dolarów wiedziała, że Stany Zjednoczone występują właśnie do Polski z żądaniem o ekstradycję Bogatina, celem rozliczenia go za oszustwa popełnione na terenie USA - ustali komisja śledcza, w każdym razie wniosek taki wpłynął i Polska Bogatina wydała do USA, gdzie zainkasował wyrok 15 lat więzienia za oszustwa. Nasze 100 mln dolarów zniknęły podobnie jak te pożyczone Bagsikowi, bo Gronkiewicz-Waltz "zapomniała" upomnieć się o nie w amerykańskim sądzie. Czy jej - prawie natychmiastowy po tym zdarzeniu - awans na prezesa Europejskiego Banku Współpracy i Rozwoju (EBOR) był nagrodą starozakonnych za jej samarytański uczynek, trudno dociec, w każdym razie awansu tego nie usprawiedliwiały ani kwalifikacje zawodowe, ani tym bardziej moralne, nawiedzanej Duchem Świętym finansistki. Platforma Obywatelska proponuje nam teraz takiego kandydata na urząd prezydenta Warszawy. Piskorski przy niej to anioł!

Przenieśmy się teraz do Izraela, gdzie Bagsik i Gąsiorowski konsumują nasze 420 mln dolarów. Bagsik zastanawia się jeszcze co robić, a w przerwach jeździ na narty w szwajcarskie Alpy, Gąsiorowski zaś już uruchomił nowy geszeft. Polegał on na elektronicznym nabijaniu w butelkę żydowskich posiadaczy kart kredytowych. Zapomniał biedak, że w Talmudzie, oprócz religijnego obowiązku kantowania gojów, szczególnie miłego ich Bogu, znajduje się też zasada: "oko za oko i ząb za ząb", a Żydzi są bezlitośni dla tych, którzy ich oszukują. Skazany za oszukiwanie Żydów na 30 lat ciężkiego więzienia Gąsiorowski pisze teraz rozpaczliwe listy do różnych organizacji praw człowieka uskarżając się, że w więzieniu, w którym go osadzono, żyją ogromne karaluchy. Inaczej potoczyły się losy Bagsika. Przed kilkoma laty Żydzi oskarżyli Szwajcarów o przechowywanie skradzionego im złota. Przy najbliższym pobycie w Szwajcarii Bagsik został aresztowany przez Interpol i - ku ogromnej konsternacji "Bolka", polskiego wymiaru niesprawiedliwości i okrągłostołowych establish-mętów - wydany Polsce. Ta nolens volens musiała go przyjąć i zrobić proces. Ale Bagsik to spryciarz nad spryciarze. Na wszelki wypadek pozostawił w Izraelu nagrane zeznanie kto, jak i kiedy dopomógł mu pożyczyć w Narodowym Banku Polskim 420 mln dolarów. PRL-bis nie mogła sobie pozwolić na ujawnienie tej prawdy. Na procesie Bagsik niczego o "Bolku" nie powiedział i za to został skazany tylko na 9 lat więzienia, przy czym sąd nie nakazał mu zwrócenia ukradzionych Narodowemu Bankowi Polskiemu pieniędzy, których kwota urosła w międzyczasie dzięki odsetkom do ponad 800 mln dolarów. Teraz złodziej jest już na wolności razem z naszymi milionami. Tu znów winien jestem Czytelnikowi krótkie wyjaśnienie. Od czasów Hammurabiego, tj. od prawie 5000 lat, kodeksy wszystkich państw cywilizowanych zawierają przepis, że kiedy złodziej zostaje skazany za kradzież, sąd przysądza zarazem okradzionemu zwrot tego, co mu złodziej ukradł. Przepis taki istnieje także w polskim prawie karnym, które w artykule 52 kodeksu postępowania karnego zobowiązuje sąd, kiedy okradzionym jest państwo, do przysądzenia mu z urzędu zwrotu złodziejskiego łupu. Ale w procesie przeciw Bagsikowi o kradzież 420 mln dolarów i sędziowie, i prokuratorzy wszystkich instancji, z Sądem Najwyższym włącznie, postąpili wbrew prawu, robiąc złodziejowi prezent z naszych pieniędzy. Obowiązku upomnienia się o zwrot 800 mln dolarów nie dopełnił także obecny prezes Narodowego Banku Polskiego, eks-towarzysz Leszek Balcerowicz, popełniając w ten sposób przestępstwo z art. 231 § 1 kodeksu karnego (niedopełnienie obowiązku służbowego połączone z wielką stratą państwa), za co powinien zostać skazany na karę dożywotniego więzienia. Ścigani też powinni być sędziowie i prokuratorzy, którzy sądzili Bagsika. Kim jest Leszek Balcerowicz, jeszcze obecny prezes Narodowego Banku Polskiego? Był aktywistą ZMP [4], później PZPR, w końcu lektorem KC PZPR i nauczał partyjniaków z KC o wyższości ustroju komunistycznego nad kapitalistycznym. Po transformacji przepoczwarzył się gładko w wielbiciela gospodarki rynkowej i kapitalizmu z szybkością charakterystyczną dla pozbawionych skrupułów karierowiczów. Teraz głosi tezy wręcz przeciwne. Pewnie dlatego międzynarodowe koła finansowe dostrzegły w nim narzędzie przydatne dla ich celów, bardzo mocno go popierając. Kiedy Bagsika postawiono przed sądem, on, prezes NBP, nie zrobił nic, aby odzyskać pieniądze ukradzione jego bankowi, nie podjął także próby odzyskania pieniędzy, ukradzionych Narodowemu Bankowi Polskiemu przez gangstera Bogatina. Z całą bezczelnością głosi się strażnikiem praworządności i niezależności Narodowego Banku Polskiego. Wtóruje mu chór postkomunistycznych złodziei, okrągłostołowców i polskojęzycznych mediów. Sejmowa komisja śledcza ds. funkcjonowania polskich banków będzie miała co robić. Przekrętów w dziedzinie bankowości było wiele. Polska i jej obywatele byli rabowani i eksploatowani przez polski system bankowy na wszelkie możliwe sposoby. Nasze banki przeszły w obce ręce w bardzo podejrzanych okolicznościach. Opłaty, jakie pobierają za swe usługi, są z reguły kilkakrotnie wyższe niż w innych krajach. Procenty od udzielanych pożyczek są lichwiarskie. Stosowana jest stopa procentowa hamująca rozwój naszej gospodarki. Nasze rezerwy dewizowe są przechowywane w obcych bankach za granicą na bardzo niski procent, gdy równocześnie nasz rząd musi zaciągać pożyczki, często w tych samych bankach zagranicznych, na procent dużo wyższy od tego, który otrzymujemy za ulokowane tam kapitały. Naszych niemałych rezerw dewizowych, wynoszących ponad 30 mld dolarów, nie wykorzystuje się na inwestycje, przyspieszenie rozwoju lub podwyżki płac. Dzięki balcerowiczowskim reformom obrabowano miliony Polaków. Tym, którzy mieli oszczędności i należności u państwa, pieniądze zdewaluowały się prawie do zera, ci natomiast, którzy mieli u państwa długi, zostali doprowadzeni do ruiny dzięki galopującemu wzrostowi oprocentowania. Byli i tacy, którzy do zaciągniętych pożyczek dopłacili całym majątkiem, stracili wszystko i dziś wegetują na łasce rodziny. Ich perypetie zasługiwałyby na osobne opracowanie.

WSZYSTKICH INFORMUJĘ ŻE WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI I SWOBODA WYRAŻANIA SWOICH POGLĄDÓW JEST ZAGWARANTOWANA ART 54 KONSTYTUCJI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.

Wpierw Rada Warszawy poparła Hannę Gronkiewicz-Waltz (PO), urzędującą prezydent miasta, której ustąpienia domaga się PiS. Na to PiS-owski wojewoda mazowiecki zapowiedział, że mandat Gronkiewicz-Waltz i tak wygaśnie, a władzę w stolicy przejmie wyznaczony przez rząd komisarz. Tymczasem rada powierzyła swojemu przewodniczącemu prawo zaskarżania decyzji rządu w sprawie mandatu prezydent stolicy. Co na to PiS? Uznał, że w ten sposób PO wraz z lewicą utworzyły superurząd do prowadzenia sporów z państwem. A wszystko przez to, że Hanna Gronkiewicz-Waltz spóźniła się z opublikowaniem oświadczenia o działalności gospodarczej swojego męża. Bój o Warszawę stał się symbolem walki PiS z PO o Polskę. Ów konflikt właśnie nabrał cech kosmicznej walki dobra ze złem. Wpierw w internecie pojawiła się gra "Uratuj Warszawę od nalotu komisarzy". Zasada jest prosta: trzeba odstrzeliwać nadlatujących komisarzy. Każdy z nich to taki mały Lord Vader.

TIRADOR (23:24)