Film

Et vous êtes pour l’avortement ? Envoyer à un ami Envoyer à un ami Lien permanent Envoyer à un ami Envoyer à un ami 104 réactions à “Et vous êtes pour l’avortement ?”

Free Your Mind: Najnowsze informacje

Łukasz Schreiber: Najnowsze informacje

Leszek Czajkowski - Śpiewnik oszołoma

czwartek, 6 grudnia 2007

Niezwykle „lojalny” Kutzyk


Muszę przyznać, że żadna wiadomość z okresu paru ostatnich miesięcy nie sprawiła mi takiej przyjemności i nie wprowadziła w stan nieskrywanej radości. Może to niegodne, może płytkie i nieludzkie, ale każdy ma jakieś “skrzywienie” i niekiedy czerpie radość z rzeczy niemiłych innym.

Media podały wczoraj, że znany reżyser Kazimierz Kutz podpisał w Stanie Wojennym lojalkę, poczym poszedł sobie spokojnie z miejsca internowania do swojego domku. Jednym słowem “Lokomotywa Platformy”, “Śląski konik pociągowy liberałów” okazał się niezwykle lojalnym człowiekiem wobec, ponoć znienawidzonej przez siebie władzy.

Powiem otwarcie - nie cierpię wręcz tego człowieka, jego chamskiej postawy, pozycji posiadacza patentu na rozum i mądrość oraz wyniosłości i buty. Być może, dlatego czekałem na każdą informację na temat Kutza i jego kontaktów z PRLowską władzą. Wiele słyszałem w tzw. “drugim obiegu” na temat jego usłużności i tolerancyjnej postawy w okresie gierkowskiego boomu, na temat pozorowanej opozycyjności za Jaruzelskiego i sam widziałem jego postawę po transformacji ustrojowej. Dlatego przekonany byłem, że wcześniej czy później coś śmierdzącego spod kołderki Pana Kutza wyfrunie. I tak się też stało, ku mojej nieopisanej radości (ostatnio w taki stan wprowadziła mnie informacja o kolaboracji Ks. Michała Czajkowskiego – księdza katolickiego rodem z “Gazety Wyborczej”, który notorycznie mylił dwa powołania innych wyznań – rabina i księdza). Paskudny ze mnie człowiek, zawistny i okrutny. Ale... takie jest życie. Zazwyczaj z opóźnieniem, ale oddaje ze zdwojoną siłą wszelkie podłe uczynki.

Czy można było wybrać lepszy moment i osobę? Jedyny sprawiedliwy, wszystkowiedzący, najwspanialszy, wielbiony, wybrany teraz Senatorem i... do tego płytki, tchórzliwy człowiek i konformista!

Wyżej wejdziesz - bardziej boli jak spadniesz.

Charakterystyczna dla “bufona” Kutza jest reakcja na dokumenty IPNu. Oczywiście wszystkiemu zaprzecza i nazywa publikowanie materiałów przez Instytut Pamięci Narodowej, “ubeckimi metodami” a wszystkiemu winni są (tak nazwane przez niego) PiSiory”. Ów tajemnicze “PiSiory” zapewne też kazały mu w latach 1971-1976 kierować Zespołem Filmowym "Silesia" (wyjątkowo pro-gierkowskim), którego był założycielem. Kazały mu także uczestniczyć w naradach Komitetu Centralnego PZPR na tematy kultury oraz od 1976 zajmować stanowisko głównego reżysera w ośrodku TVP Katowice.

Komunistyczna władza (może też za namową PiSiorów) “dopieszczała” jak mogła reżysera, czego dowodem był Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski – przyznany “za zasługi” i za wspaniały komunistyczny “bełkot” w obrazie “Linia”, z okresu szczytowej, gierkowskiej propagandy (1974).

Wprawdzie, jak każdy szanujący się posłuszny władzy “koncesjonowany opozycjonista” został internowany (nie bardzo wiadomo dlaczego), ale był to tylko epizod, swoiste wczasy i tygodniowy oddech od życia rodzinnego (był internowany siedem dni, w dniach 14-21-XII-1981r). Po raz pierwszy kandydował do Senatu (oczywiście) z listy pro-komunistycznej Unii Wolności. Popierał też Włodzimierza Cimoszewicza (też obecnego na listach IPN) w wyborach prezydenckich. Dodatkowo Kutz jest niejako “honorowym pederastą III RP” – jako jedyny spoza komitetu “Lewica Razem” poparł związki homoseksualne. Wdzięczność Biedronia i Niemca ma zapewnioną dozgonnie. Imponujący życiorys seniora opozycji.

Dziś Kutz w TVN24 toczy pianę i udaje oburzenie! Jego zdaniem nawet tytuł w “Dzienniku” (najłagodniejszy w wymowie) - "IPN: Kazimierz Kutz podpisał lojalkę" – jest nie do zaakceptowania. Reżyser najwyraźniej rozpoczął wojnę z rzeczywistością i na stare lata, nie panuje już nawet nad swoim życiorysem.

Wymyśla domniemane ciężkie więzienia, w których przebywał, opowiada o okresie bez środków do życia (może za mało płacono mu za reżyserię) i raczy pospólstwo swoją martyrologią. A wystarczy tylko prześledzić filmografię Kutza. Ciąg, nieprzerwany i konsekwentny. Wprawdzie jego działalność reżyserska “wyhamowała” po stanie wojennym, ale nie ma mowy o “wilczym bilecie” o którym też bredził “lojalny Kazimierz”. Pan Kutz dalej działał i nawet “brał nagrody” (“Na straży swej stać będę” z 1983, “Wkrótce nadejdą bracia z 1985”, a w 1987 - nagroda przewodniczącego ds. Radia i Telewizji za reżyserię “Opowieści Hollywoodu”)

Oczywiście nie byłby Kutzem gdyby nie obrażał.

"Brudne świnie mieniące się katolikami" – to o domniemanych “onych” a o dziennikarzach piszących o sprawie już łagodniej – “Hieny”.

“Te katolickie pisma mają tyle wspólnego z katolicyzmem, co ja z mieszkaniem na Księżycu” – kończy swój wywód Kutz, jako fachowiec od spraw wiary, czyli zdeklarowany ateista i wielbiciel wszelkiego lewactwa.

Kutz od lat już mieszka na księżycu, czyli w swoim wyimaginowanym świecie, gdzie jest Bogiem, sumieniem i wzorcem moralności – głównie, a może i tylko dla siebie.

Od lat też “mieni się”. Głownie na czerwono i to we wszystkich odcieniach.

Głośne było BUUUUUUUM, prawda Panie Kutz? Ach, jakaż to piękna katastrofa!