Film

Et vous êtes pour l’avortement ? Envoyer à un ami Envoyer à un ami Lien permanent Envoyer à un ami Envoyer à un ami 104 réactions à “Et vous êtes pour l’avortement ?”

Free Your Mind: Najnowsze informacje

Łukasz Schreiber: Najnowsze informacje

Leszek Czajkowski - Śpiewnik oszołoma

środa, 31 października 2007

Demokratyczny onanizm w przedszkolu


Demokratyczny onanizm w przedszkolu
Granice perwersji

Znane z „demokratycznych” osiągnięć przedszkole w Oslo przy ulicy Bjerkealeen zasłynęło z pełnej akceptacji dla biegających nago dzieci, którym wolno zaglądać sobie do pupy, onanizować się, imitować kopulację, a granicą zabawy jest jedynie zakaz „wkładania do środka”. Prasa norweska namiętnie deliberuje nad nowinkami pedagogicznymi, jakimi jest przyzwyczajanie przedszkolaków do seksualności. Nie brakuje „naukowych” zwolenników nowej „metody wychowawczej”.
Pia Friis, seks-edukatorka, pedagog i przedszkolanka




Idea wychowania seksualnego najmłodszych dzieci zbliża się nieuchronnie. Tym razem z północy…

W Norwegii demokracja jest

Walka o tolerancję, równouprawnienie płci i – jak się okazuje – demokrację, wkroczyły na rynek zarządzania przedszkolami. Norweskie przedszkole w Oslo przy ulicy Bjerkealeen zostało nawet odznaczone przez państwo za niebywałe osiągnięcia w tej materii. Ściślej mówiąc, laury otrzymało za wprowadzenie równouprawnienia. Każdy wie, że rolę przedszkolnego opiekuna pełniły dotąd niemal wyłącznie kobiety. Stąd daremnie szukać rodzaju męskiego rzeczownika od słowa przedszkolanka. We wspomnianym zaś przedszkolu należącym do Związku Przedszkoli Prywatnych dąży się do tego, by pracowało w nim co najmniej 20 procent mężczyzn (norweska norma to 8 procent, a szwedzka 2).

Taki wysiłek przy zatrudnianiu opiekunów ma „służyć interesom przedszkola i demokracji” (podkreślenie autora) („det vil tjene barnehagen og demokratiets interesser”). A więc mężczyźni na „przedszkolanki”, a kobiety do oczyszczania dołów kloacznych, pracy na platformach wiertniczych i do murarki, aby demokracja była…

Od przedszkola do monOpola, czyli jak hodować patologie

Wychowanie seksualne w szkołach już nie wystarczy współczesnym reformatorom. Nic to, że przynosi wszędzie fatalne wyniki. Tam, gdzie jest prowadzone, rośnie ilość niechcianych ciąż, wiek inicjacji seksualnej obniża się, zachorowania na AIDS rosną et caetera. Nie zraża to seksuologów i pedagogów, którzy teraz swoją pieśń wolności i oświecenia chcą wyśpiewać przedszkolakom.


- Uważa się, że seksualność wśród dzieci jest nieistotna. Otóż jest. Dlatego seksualnych zabaw dzieci nie należy powstrzymywać, nawet w przedszkolu – mówi przedszkolanka i pedagog Pia Friis (zdjęcie powyżej). A więc dzieci imitują kopulację, onanizują się, latają na nagusa i trzymają się za narządy rodne. Granicę stanowi penetracja – nie mogą wkładać sobie palców i przedmiotów w narządy ciała.

Według liberalnych wychowawców nie powinno się dzieci powstrzymywać przed wyrażaniem swojej ciekawości płciowej i swoich popędów seksualnych, aczkolwiek jeszcze nie do końca w pełni uświadomionych. Dodają też, że seksualność należy socjalizować tak, aby dzieciom nie wolno było trzymać się za genitalia podczas posiłków.

Nauka po stronie seksualności maluchów i starszaków

Przedszkolną seksedukację bierze w obronę słynny norweski psycholog i seksuolog, Thore Langfeldt. Ten ichniejszy tuz seksuologii (odpowiednik naszego rodzimego Lwa Starowicza) już oświadczył, że „dzieci muszą uczyć się o seksualności, w przeciwnym razie mogą mieć problemy.” Po czym dodał: „nie rozumiem negatywnych reakcji na idee z przedszkola Bjerkealeen”.

Aha, a więc chcą uchronić przedszkolaków przed późniejszymi problemami… Dodają przy tym, że prędzej czy później dzieci będą uprawiać zabawy seksualne i badać się w przedszkolu. Według opiekunów z przedszkola Bjerkealeen personel tradycyjnie nastawiony do sprawy wychowania może doprowadzić do niezaspokojonej ciekawości dziecięcej, co z kolei odbije się negatywnie na samym dziecku.


Na zdjęciu seksuolog Thore Langfeldt

Warto podkreślić, że dzieci w oslowskim przedszkolu zajmują się „seksem” częściej niż dzieci w innych przedszkolach, a to tylko dlatego, że im na to pozwolono, narobiono przy tym szumu, niejako zachęcono do tego.

***

Gdzieś śmierdzi w tym wszystkim idea dobrego z natury człowieka. Gdzieś cuchnie Rousseau, tyle, że przyłożony już praktycznie do wychowania najmłodszych. A człowiek nie jest kurą, nie działa na zasadzie bodziec-reakcja, genitalia-ręka. Nie każdy dyktat czy poruszenie natury jest dobre. Potrzeba mądrej edukacji, przykładu rodziny, a nie obleśnych liberalnych pseudoedukatorów, którzy dotąd nikomu nie pomogli. Powstają prace specjalistów i pedagogów na temat seksualności dzieci. Jednak to, że seksualność rozwija się u dzieci, a czasami nawet na swój sposób manifestuje się, nie oznacza, że należy dziecku pozwalać na wszystko, odkrywać przed nim sprawy dorosłych i nie zakazywać tego, co jeszcze nie dla nich. Szczęśliwe dzieci „mrocznych” epok, pozbawione współczesnych zdobyczy nauki o wychowaniu…

Robert Wit Wyrostkiewicz
wyrostkiewicz@prawy.pl